UWAGA: PREZENTOWANE TREŚCI NIE SĄ PORADĄ PRAWNĄ, NIE STANOWIĄ TAKŻE WYKŁADNI LUB INTERPRETACJI PRAWA !

Po co nam Prawo budowlane?

Dodał: Marecki/2017-06-03/Tagi: nowe prawo budowlane, pozwolenie na budowę, przebudowa, bez pozwolenia na budowę,
Po co nam Prawo budowlane? W zasadzie trudno powiedzieć. Ale może warto się przez chwilę zastanowić... Prawo, a w zasadzie system prawny, to fundament cywilizowanego państwa („demokratyczne państwo prawa” - brzmi fajnie, nieprawdaż? Profesór Mniodek obruszyłby się pewnie na „fajnie”, ale co tam...). Ten system prawny na przykład powoduje, że debil nie rozjedzie nas na przejściu dla pieszych, a przynajmniej prawdopodobieństwo takiego zdarzenia jest niewielkie, że ludziska mają rencinkę na starość, że każdy, największy nawet, dziad i palant może sobie pójść do urzędu, instytucji, czy gdziekolwiek, i powiedzieć „mam prawo”... i często rzeczywiście ma, nawet jeżeli nie wie, z czego konkretnie ono wynika. Ten system prawny ma przy tym swoje bardziej i mniej przyjemne oblicza, bo niekiedy nas ogranicza lub przewiduje nieprzyjemne kary, ale to niestety koszt, jaki płacimy za cywilizację, najzwyklejszy święty spokój, i możliwość narzekania i marudzenia. Prawo budowlane jest częścią tego systemu i z pewnością nie jest ono doskonałe, jednak nigdzie nie jest powiedziane, że nie można go poprawić. Rzecz jednak w tym, żeby robić to w taki sposób, który przyniesie korzyści, a nie wymieniać po pół zdania na zasadzie pomysłów spisanych na serwetce w barze i wdrażanych bez zastanowienia, a później poprawiania tego ukradkiem, tak, że w pewnym momencie nie wiadomo, która wersja aktualnie obowiązuje, i czy przypadkiem w tzw. międzyczasie szyk zdania w tym czy owym przepisie znowu się nie zmienił. Wiem, wiem, to nic w porównaniu z bombą atomową, ale to nie oznacza, że powinniśmy idiotyzować często i tak już idiotyczną rzeczywistość? Ale żeby nie było, że marudzę bez sensu, albo próbuję robić politykę w stylu „Panie, tak nie może być! (...ale dlaczego?)”, to podam jakiś przykład... dla przykładu... Ostatnio pojawiła się tendencja do zwalniania ludzi z obowiązku uzyskiwania pozwoleń na budowę przy różnego rodzaju robotach budowlanych wskazanych w ustawie. Czy to dobrze? Hmm... Ja jestem małym misiem, o małym rozumku, i niewiele rozumiem, ale coś mi się wydaje, że chyba nie jest to aż taki wspaniały pomysł. Wiem, wiem, ludziska się ucieszą, że nie muszą się starać o pozwolenie na budowę, nie trzeba projektu i tych wszystkich formalności, trzeba tylko zawołać szwagra, albo jakiegoś znajomego budowlańca – fachowca, pokazać mu palcem i rachu-ciachu, ściana stoi! I Halinka ma osobny pokoik ze sraczykiem! Jakie to proste, nieprawdaż? I wygodne, nieprawdaż? Nic nie potrzeba, żadnych papierów! Tylko budować. Brawo! I rzeczywiście, w niektórych przypadkach to faktycznie dobry pomysł, żeby trochę ludziskom ułatwić. Rzecz jednak w tym, żeby im przy tym nie nasrać do buta... Bo ludziska raczej nie wiedzą, że ta dobroć ma dwa różne oblicza – bardziej i mniej przyjemne. Fajnie, że nie trzeba załatwiać tych wszystkich formalności, a jak nie trzeba załatwiać formalności, to raczej dla każdego jest oczywiste, że nie trzeba też na przykład płacić projektantowi, bo i po co? No po co...? Rzecz jednak w tym, że jakkolwiek część przepisów w Prawie budowlanym wydaje się być nadmiernie... no..., to jednak część z tych przepisów chroniła lub chroni ludzi przed… uwaga... przypadkowym nasraniem sobie do buta! To jest właśnie cywilizacja! Po to się między innymi robi projekt! Jeżeli komuś się wydaje, że inżynierów architektów, konstruktorów, czy instalatorów, szkoli się latami po nic, to jest to głęboko błędne przekonanie. Takie rzeczy wie nawet miś o małym rozumku. Może lepiej nie przesadzać i zamiast zupełnego braku pozwolenia na budowę obniżyć poprzeczkę do zgłoszenia z projektem, choćby jakimś uproszczonym? Ciekawi mnie, czy ten, co chce być taki dobry dla ludzi, żeby sobie przebudowywali budynki bez pozwolenia na budowę, wie, że istnieje coś takiego, jak przepisy techniczno-budowlane i załączona do nich cała lista norm technicznych, które, tak samo jak inżynierowie, nie są na świecie po nic, tylko po coś. I że przebudowując sobie mieszkanie bez projektu można naprawdę wiele rzeczy sknocić. I ciekawi mnie też, czy ludziska wiedzą, że efekt tej dobroci będzie taki, że niektórzy zamiast płacenia inżynierowi za projekt, będą musieli zapłacić adwokatowi i użerać się z sąsiadami w sądzie, a dodatkowo jeszcze swoje dzieło rozbierać. Ciekawi mnie też, co się stanie, i co powie ubezpieczyciel, jak się „coś stanie” po takiej przebudowie, na którą nic nie trzeba. Bo pozwolenia nie trzeba, i projektu nie trzeba, i kierownika robót nie trzeba, i osoby z odpowiednimi kwalifikacjami do wykonania robót nie trzeba... Nic nie trzeba... Ciekawe...



Więcej postów w kategorii: Zmiany w Prawie budowlanym

Kodeks Urbanistyczno-Budowlany - to so jaja!
Po co nam Prawo budowlane - część 2.
Prawo budowlane coraz łagodniejsze... inaczej
Prawo budowlane 2017 - nowe zmiany w Prawie budowlanym
Nowe Prawo budowlane - nie dla każdego zmiana na lepsze
Opłatę legalizacyjną można umorzyć lub rozłożyć na raty
Budowa wiaty – pozwolenie na budowę, zgłoszenie, a może bez...
Prawo budowlane – nowa definicja obiektu budowlanego
Ogrodzenie bez pozwolenia na budowę i bez zgłoszenia
Budowa domu jednorodzinnego na zgłoszenie – a co jeżeli...
Nowe przepisy - budujemy budynki gospodarcze na zgłoszenie
Nowe stare Prawo budowlane
Zmiany w prawie budowlanym – świadectwo charakterystyki energetycznej
Zmiany w prawie budowlanym - art. 5 ust. 2b
Dodaj komentarz:





Szukaj wg haseł:

altanaaltana na zgłoszeniebez pozwolenia na budowębudowabudowa bez pozwolenia na budowębudowa domu jednorodzinnegobudowa garażu na zgłoszeniebudowa na zgłoszeniebudowa wiatybudynekbudynek gospodarczybudynek gospodarczy na zgłoszeniebudynek rekreacji indywidualnejbudynek wolno stojącydefinicjedociepleniedocieplenie budynkudokumentacjadokumentacja budowydom jednorodzinny bez pozwolenia na budowędom jednorodzinny na zgłoszeniedomek letniskowydziennik budowyganekganek na zgłoszeniegarażgaraż na zgłoszenieinstalacja elektrycznainstalacje - prawo budowlaneinstalacje sanitarneinstalacje w budynkuinwestoristotne odstępstwokierownik budowykontrole budowlaneksiążka obiektulegalizacja budynku jednorodzinnegolegalizacja samowoli budowlanejnadbudowanadzór budowlanynowe prawo budowlaneobiekt małej architekturyobiekt niezwiązany trwale z gruntemodbudowaogrodzenieogrodzenie bez zgłoszeniaopłata legalizacyjnapostępowanie naprawczepozwolenie na budowępozwolenie na użytkowanieprawo budowlaneprawo budowlane 1974prawo budowlane 2017projekt budowlanyprojekt zamiennyprzebudowaremontrozbudowarozpoczęcie budowyrozpoczęcie robót budowlanychrozłożenie na raty opłaty legalizacyjnejsamowola budowlanastan techniczny budynkustara samowola budowlanastare prawo budowlanestare przepisy budowlaneterminytymczasowy obiekt budowlanyumorzenie opłaty legalizacyjnejwiatawiata bez pozwolenia na budowęwstrzymanie robót budowlanychwysokość opłaty legalizacyjnejwłaściciel obiektu budowlanegozakończenie budowyzakończenie robót budowlanychzgłoszenie robót budowlanychzmiany w prawie budowlanymświadectwo charakterystyki energetycznej