UWAGA: PREZENTOWANE TREŚCI NIE SĄ PORADĄ PRAWNĄ, NIE STANOWIĄ TAKŻE WYKŁADNI LUB INTERPRETACJI PRAWA !

Czy opłaty legalizacyjne mają sens?

Dodał: Marecki/2017-03-18/Tagi: legalizacja budynku jednorodzinnego, opłata legalizacyjna, legalizacja samowoli budowlanej,
Przysłuchując się żywej ostatnio debacie na temat przepisów dotyczących wycinki drzew i patrząc przy tym wstecz na powiązane z tematem kwestie zezwoleń, opłat i kar, które z łatwością mogły zrujnować jakiegoś nieświadomego drwala psotnika, przychodzą mi do głowy pewne analogie w Prawie budowlanym. Na czym te analogie polegają? Może się mylę, ale tak mi się jakoś wydaje, że od czasu zmian ustrojowych w naszym pięknym kraju następowały też liczne zmiany w polskim prawie, z których znaczną część można by określić mianem opresyjno-represyjnych, które przeciętny zjadacz pure mógłby też określić po prostu jako głupie i szkodliwe. Wyssane z palca stawki kar za wycinkę drzew, to jeden przykład. Inny przykład, który bez trudu wskazać można w Prawie budowlanym, to tzw. opłaty legalizacyjne. Dla przykładu opłata legalizacyjna związana z legalizacją budynku mieszkalnego jednorodzinnego, to 50 tysięcy złotych. Ktoś może powiedzieć, patrząc na przeciętny kosztorys budowy, że to nie aż tak dużo. I taki punkt widzenia z pewnością daje się obronić, przynajmniej w niektórych sytuacjach. To, co może niektórych zaszokować, to fakt, że taka sama opłata legalizacyjna obowiązuje przy rozbudowie lub nadbudowie domu jednorodzinnego. Oznacza to, że legalizacja nawet niewielkiej rozbudowy, polegającej np. na dobudowie małego pomieszczenia gospodarczego lub garażu, wiąże się z koniecznością zapłacenia opłaty legalizacyjnej w kwocie 50 tysięcy złotych. Oczywiście teraz można wystąpić do wojewody, jako organu podatkowego, o rozłożenie na raty lub umorzenie tej opłaty, ale gwarancji nie ma. Tyle się słyszy o ułatwieniach, udogodnieniach i usprawnieniach, nawet ustawa, co wprowadzała te ostatnie „sensacyjne” zmiany jakoś tak się nazywała... Ale czy budowa pięćdziesięciometrowych wiat bez zgłoszenia i bez pozwolenia na budowę (!uwaga: możliwe tylko w określonych w ustawie okolicznościach przyrody!), to naprawdę takie wspaniałe usprawnienie? Szczerze mówiąc, to nie jestem pewien. Jakoś nie mogę się pozbyć wrażenia, że przynajmniej część tych „rewolucji” w Prawie budowlanym, to raczej puder, a nie żaden przełom. Chociaż... ja się w zasadzie mogę nie znać, bo jestem tylko małym misiem z małym rozumkiem... Jednak żeby ktoś mi nie zarzucił, że się czepiam, to napiszę do końca, co myślę, przynajmniej w zarysie. Zatem fajnie, że są domy jednorodzinne na zgłoszenie, fajnie, że instalacje można sobie w domu zrobić bez pozwolenia i bez zgłoszenia (szkoda tylko, że ta zmiana w pierwotnej treści narobiła tyle niepotrzebnego zamieszania). Jest kilka zmian, które naprawdę trudno krytykować. Te wiaty, to mnie akurat w ogóle nie cieszą, ale to już inna historia. Wróćmy jednak do tej małej, samowolnej rozbudowy. Pięćdziesiąt tysiaków. Za co? Uczeni wykładają, że opłata legalizacyjna nie jest w żadnym razie karą – legalizacja jest dobrowolna, a opłata legalizacyjna, to po prostu taka opłata za łaskę. Budowlany psotnik może naprawić swoje błędy za odpowiednią opłatą... Alleluja!!!. Pięćdziesiąt tysiaków za dobudowany kibel, albo pomieszczenie na rowery. Jeszcze raz - proponuję powtórzyć na głos: pięćdziesiąt tysięcy złotych polskich. Płaca minimalna w tym kraju, to ok. 2 (słownie: dwa) klocki brutto. Pięćdziesiąt tysiaków, to jakieś 25 razy tyle, ale może ja się nie znam na tabliczce mnożenia. Za co te 50 tysięcy? Za co? Żeby zalegalizować taką samowolę najpierw musi ona być zgodna z przepisami, a przynajmniej nadawać się do doprowadzenia do zgodności w przepisami. Trzeba zrobić projekt, tak samo, jak przy pozwoleniu na budowę. A na koniec trzeba jeszcze zapłacić 50 tysięcy złotych. Niezapłacenie opłaty, to niestety automatyczny nakaz rozbiórki. Moje pytanie brzmi: jaki to ma sens? Żeby dokuczyć? Jeżeli mam być szczery, to trudno mi sobie w tym przypadku wyobrazić korzyść dla państwa polskiego lub dla obywatela. Gdybym miał być zupełnie szczery, to powiedziałbym, że te przepisy są raczej źródłem patologii, a nie korzyści lub porządku, ale ja się nie znam, bo jestem tylko małym misiem... Wszystko jest fajnie, jak można psotę budowlaną bez większej szkody rozebrać, ale przecież są sytuacje, kiedy rozbiórka samowoli rujnuje budynek. Co wtedy? Co, jak ktoś chce sobie odnowić starą chałupę i trochę przesoli? Inwestorek psotnik rozkłada ręce, wytrzeszcza oczy i mówi „Panie, przecież ta ściana podpiera cały dach, jak to rozbiorę, to ta chałupa się rozleci!” - i co wtedy? Pięćdziesiąt tysiaków! Chyba, że wojewoda będzie łaskawy, ale gwarancji nie ma. A przypominam, że rozbiórka w przypadku niezapłacenia opłaty jest obowiązkowa. Z drugiej strony system, w którym komuś można uznaniowo umorzyć 50 tysięcy opłaty, a drugiemu nie, też budzi zastrzeżenia. Jeszcze raz: za co konkretnie jest ta opłata? Kto wymyślił, że 50 tysięcy, to jest akurat właściwa kwota. Ustawa? Chciałem napisać w tytule, że prawo budowlane jest nielogiczne, ale potem się zastanowiłem i doszedłem do wniosku, że to może nie do końca jest prawda. Kryterium logiczności można rozpatrywać w kontekście, a kontekstów i w związku z tym logik może być wiele. Za tymi opłatami z pewnością stoi jakaś logika, tylko ja jej niestety nie rozumiem, nie znam, i nie potrafię spojrzeć na nią oczyma ustawodawcy. To z pewnością nie jest moja logika. Bo moja logika jest następująca. Opłata przy budynkach jednorodzinnych powinna wynosić 3, może 5 tysięcy. Powiedzmy, że 5 tysięcy dla całego budynku, a trzy dla rozbudowy i nadbudowy istniejącego. Taki klaps w pupę. Do tego oczywiście trzeba by zrobić kompletny projekt budowlany, obejmujący w miarę potrzeby zmiany niezbędne do doprowadzenia budynku do stanu zgodnego z prawem i ewentualnie uzupełniony o jakąś ekspertyzę techniczną, jeżeli taka byłaby konieczna. I to jest raz. W przypadku jeżeli budowa lub rozbudowa jest niezgodna z przepisami i doprowadzenie do zgodności z przepisami jest niemożliwe – bezwarunkowa rozbiórka, bez żadnej taryfy ulgowej. Prosty scenariusz: najpierw inwestor lub właściciel obiektu deklaruje, czy chce legalizować samowolę, czy nie. Jeżeli nie, dostaje nakaz rozbiórki od ręki. Jeżeli chce legalizować – postanowienie o nałożeniu obowiązku zapewnienia sporządzenia i przedłożenia w określonym terminie odpowiedniej dokumentacji. Przedłoży – opłata do ściągnięcia i pozwolenie na wznowienie robót lub pozwolenie na użytkowanie, jeżeli budowa zakończona. Coś w ten deseń. Taką mam koncepcję...



Więcej postów w kategorii: Samowola budowlana

Jak zalegalizować samowolę budowlaną - legalizacja przebudowy zawsze według aktualnych przepisów
Jak zalegalizować samowolę budowlaną - dobra rada nr 1
Nakaz wstrzymania robót budowlanych
Stara samowola budowlana – legalizacja bez opłaty
Jakie są rodzaje samowoli budowlanej?
Co to jest samowola budowlana?
Kto odpowiada za samowolę budowlaną?
Samowolna odbudowa budynku
Samowolna rozbudowa lub nadbudowa budynku
Dodaj komentarz:



KOMENTARZE:



Szukaj wg haseł:

altanaaltana na zgłoszeniebez pozwolenia na budowębudowabudowa bez pozwolenia na budowębudowa domu jednorodzinnegobudowa garażu na zgłoszeniebudowa na zgłoszeniebudowa wiatybudynekbudynek gospodarczybudynek gospodarczy na zgłoszeniebudynek rekreacji indywidualnejbudynek wolno stojącydefinicjedociepleniedocieplenie budynkudokumentacjadokumentacja budowydom jednorodzinny bez pozwolenia na budowędom jednorodzinny na zgłoszeniedomek letniskowydziennik budowyganekganek na zgłoszeniegarażgaraż na zgłoszenieinstalacja elektrycznainstalacje - prawo budowlaneinstalacje sanitarneinstalacje w budynkuinwestoristotne odstępstwokierownik budowykontrole budowlaneksiążka obiektulegalizacja budynku jednorodzinnegolegalizacja samowoli budowlanejnadbudowanadzór budowlanynowe prawo budowlaneobiekt małej architekturyobiekt niezwiązany trwale z gruntemodbudowaogrodzenieogrodzenie bez zgłoszeniaopłata legalizacyjnapostępowanie naprawczepozwolenie na budowępozwolenie na użytkowanieprawo budowlaneprawo budowlane 1974prawo budowlane 2017projekt budowlanyprojekt zamiennyprzebudowaremontrozbudowarozpoczęcie budowyrozpoczęcie robót budowlanychrozłożenie na raty opłaty legalizacyjnejsamowola budowlanastan techniczny budynkustara samowola budowlanastare prawo budowlanestare przepisy budowlaneterminytymczasowy obiekt budowlanyumorzenie opłaty legalizacyjnejwiatawiata bez pozwolenia na budowęwstrzymanie robót budowlanychwysokość opłaty legalizacyjnejwłaściciel obiektu budowlanegozakończenie budowyzakończenie robót budowlanychzgłoszenie robót budowlanychzmiany w prawie budowlanymświadectwo charakterystyki energetycznej