UWAGA: PREZENTOWANE TREŚCI NIE SĄ PORADĄ PRAWNĄ, NIE STANOWIĄ TAKŻE WYKŁADNI LUB INTERPRETACJI PRAWA !

Mundial - trochę nie na temat...

Dodał: Marecki/2018-06-25/
To fascynujące, jak przez minioną dekadę napompowany został balon propagandy sukcesu i stworzone zostało sztuczne wrażenie, że nasza Polska stała się w ekspresowym tempie krainą mlekiem i miodem płynącą. Wiem, wiem, to trochę nie na temat, bez związku z Prawem budowlanym, ale wczorajsza mundialowa porażka naszych orłów zainspirowała mnie do tego, by gdzieś wylać żółć i to jest miejsce, być może nie najbardziej odpowiednie, ale takie, w którym mogę to zrobić najłatwiej i najwygodniej. Specjalnie na tą okoliczność stworzyłem sobie nawet nową kategorię tematyczną pod tytułem "Nie na temat" i zamierzam ją wykorzystać teraz i w przyszłości do egoistycznych celów, z egoistycznych pobudek, żeby wylewać swoje własne gorzkie żale, a może i pomyje, na co, i na kogo tylko zechcę. A tak na serio, to mam na myśli bardziej konstruktywną krytykę lub w miarę obiektywną krytyczną analizę pewnych zjawisk, niż opluwanie kogokolwiek. Zwracam też uwagę, że ten blog nie ma na celu robienia polityki lub propagandy skierowanej przeciwko którejkolwiek koterii politycznej lub na rzecz innej. To tylko takie przemyślenia misia o małym rozumku... Ale do rzeczy - nasze zuchy odpadły z Mundialu po drugim meczu. Jedni obwiniają zawodników, inni selekcjonera. Obserwując pomeczowe reakcje, oskarżenia, wskazywanie winnych i przyczyn naszej futbolowej katastrofy, przychodzi mi na myśl pytanie: czy to ma jakiś sens i faktyczne uzasadnienie? Czy piłkarze i selekcjoner ponoszą w tym przypadku jakąkolwiek winę? Moim zdaniem nie, a przynajmniej nie można na nich przerzucać całej odpowiedzialności za porażkę. Dlaczego tak uważam? Odpowiedź jest raczej prosta. Polska reprezentacja od lat kojarzy nam się z kilkoma zawodnikami, którzy prezentują, a raczej kojarzą nam się, z prezentowaniem wysokiego [adekwatnego dla reprezentacji] poziomu sportowego. Moim skromnym zdaniem tylko jeden z nich ociera się o tak zwaną „klasę światową”, jednak gra w klubie, w którym za plecami ma na co dzień przynajmniej kilku posiadaczy tytułów mistrza świata lub innych wybitnych zawodników. Nie trudno chyba zgadnąć, o kim mowa. Tak więc jest kilku zawodników, którzy z automatu kojarzą nam się z reprezentacją. Problem w tym, że większość z nich jest już nie tylko u schyłku kariery, ale też nie za wiele i nie za dobrze grają w swoich klubach. Obawiam się, że ich wartość piłkarska jest o wiele większa w naszych wyobrażeniach, niż w rzeczywistości. Problem w tym, że to i tak najlepsze, co mamy, plus kilku młodych, mniej doświadczonych i mniej znanych. Warto się w tym momencie zastanowić, czy nazywanie Adama Nawałki selekcjonerem jest uzasadnione. Użycie słowa selekcja sugeruje, że jest jakiś wybór i rywalizacja wśród pretendentów. Tymczasem w naszym przypadku nasz zdesperowany „selekcjoner” pewnie byłby skłonny wystawić piłkarza z nogą w gipsie, bo niestety, ale możliwości wyboru [selekcji] i zastępców raczej nie widać. Czy to jest wina piłkarzy? Nie wydaje mnie się... Czy to jest wina selekcjonera? Nie sądzę. Moim skromnym zdaniem jesteśmy świadkami raczej upokarzającego pęknięcia propagandowej bańki, napompowanej przez politycznych marketingowców i własne oczekiwania i marzenia, na przestrzeni minionej dekady. Problem polega na tym, że ludzie, i ja też jestem takim „ludziem”, chcą się cieszyć z dobrych rzeczy, z sukcesów, i nawet jeżeli nie są to ich osobiste sukcesy i zwycięstwa, to zwycięstwo i sukces reprezentacji może być inspirujący i mieć wspaniały wpływ na ludzi samopoczucie, poczucie narodowej dumy i jedności, w najbardziej pozytywnym sensie. Kto by tego nie chciał? Sport, a piłka nożna w szczególności, ma tą magiczną moc. Problem w tym, że radość oparta na fikcji i manipulowaniu percepcją może się zakończyć niemiłym rozczarowaniem. Piłkarze, jak Lewandowski, Błaszczykowski, Krychowiak, Szczęsny, dali nam wiele radości i wiele inspirujących momentów, i tak, czy inaczej, nawet odpadając z Mundialu po drugim słabiutkim, meczu, zasługują na uznanie i szacunek. Problem nie w nich i nie w selekcjonerze, tylko w tym, że z niezrozumiałych powodów czterdziestomilonowy kraj nie ma grupy przyzwoitych piłkarzy, z których można by wyselekcjonować pełną reprezentację na miarę mistrzowskiej imprezy. To jest problem, przynajmniej w mojej ocenie, ale ja się mogę nie znać, bo jestem tylko misiem o małym rozumku... Po drodze pomyliliśmy budowę infrastruktury, czyli stadionów oraz boisk, z inwestowaniem w piłkę nożną i szkolenie dzieci i młodzieży oraz promowanie sportu. Ale czy można nas [Polaków/kibiców/ludzi] o to obwiniać, skoro budowa w miarę przyzwoitych boisk dla dzieciaków, będąca w gruncie rzeczy zwykłą techniczną koniecznością, zważywszy wykruszający się asfalt starych szkolnych i osiedlowych placów gry, przedstawiana była przez polityczną propagandę, jako inwestycja w piłkę nożną i zwiastun piłkarskiego boom-u? Budowa nowych stadionów i boisk, to zwykła konieczność, techniczna, cywilizacyjna, ekonomiczna, tak jak budowa dróg, remonty dworców i obiektów użyteczności publicznej, itd., itp. Jakoś też nie mogę się pozbyć wrażenia, że te chwilowe niby sukcesy polskiej piłki nożnej z minionych lat wyglądają trochę sztucznie. Ale to są tylko moje osobiste i całkiem prywatne wątpliwości... Mniejsza o to, ważne jest co innego. Ważne jest to, by ktoś wreszcie coś zmienił. Polska nie będzie miała mocnej piłki bez szkolenia dzieci i młodzieży. Tyle. Malutka Islandia potrafiła się zmobilizować i zorganizować, i stała się piłkarską nacją, której reprezentacja walczy jak równy z równym z najlepszymi na świecie i nawet jak przegrywa, to nie ma wstydu czy niesmaku. Można? Oczywiście, że można, trzeba tylko chcieć i, poza propagandą, naprawdę coś w tym kierunku zrobić. Piłka nożna to wspaniały sport i nie bez powodu najpopularniejszy na całym świecie. Grać w piłkę może każdy, biedny i bogaty, bo wystarczy mieć piłkę i można kopać na skwerze, w parku, odbijać o ścianę, żonglować, grać we trzech, w pięciu, w dziesięciu, postawić prowizoryczne bramki ze szkolnych plecaków na przydomowym trawniku i wymyślać własne zasady – w piłkę nożną może grać każdy i praktycznie prawie wszędzie, dlatego piłka nożna jest taka popularna. Żeby jednak odnosić w piłce sukcesy, potrzeba czegoś więcej. Potrzeba woli, organizacji, szkolenia od najmłodszych lat, prawdziwej i nieustannej rywalizacji, a nie propagandy i fikcji, która tak czy inaczej w końcu zostanie obnażona. Tak mi się przynajmniej wydaje, ale ja się mogę nie znać...



Dodaj komentarz:





Szukaj wg haseł:

altanaaltana na zgłoszeniebez pozwolenia na budowębudowabudowa bez pozwolenia na budowębudowa domu jednorodzinnegobudowa garażu na zgłoszeniebudowa na zgłoszeniebudowa wiatybudynekbudynek gospodarczybudynek gospodarczy na zgłoszeniebudynek rekreacji indywidualnejbudynek wolno stojącydefinicjedociepleniedocieplenie budynkudokumentacjadokumentacja budowydom jednorodzinny bez pozwolenia na budowędom jednorodzinny na zgłoszeniedomek letniskowydziennik budowyganekganek na zgłoszeniegarażgaraż na zgłoszenieinstalacja elektrycznainstalacje - prawo budowlaneinstalacje sanitarneinstalacje w budynkuinwestoristotne odstępstwokierownik budowykontrole budowlaneksiążka obiektulegalizacja budynku jednorodzinnegolegalizacja samowoli budowlanejnadbudowanadzór budowlanynowe prawo budowlaneobiekt małej architekturyobiekt niezwiązany trwale z gruntemodbudowaogrodzenieogrodzenie bez zgłoszeniaopłata legalizacyjnapostępowanie naprawczepozwolenie na budowępozwolenie na użytkowanieprawo budowlaneprawo budowlane 1974prawo budowlane 2017projekt budowlanyprojekt zamiennyprzebudowaremontrozbudowarozpoczęcie budowyrozpoczęcie robót budowlanychrozłożenie na raty opłaty legalizacyjnejsamowola budowlanastan techniczny budynkustara samowola budowlanastare prawo budowlanestare przepisy budowlaneterminytymczasowy obiekt budowlanyumorzenie opłaty legalizacyjnejwiatawiata bez pozwolenia na budowęwstrzymanie robót budowlanychwysokość opłaty legalizacyjnejwłaściciel obiektu budowlanegozakończenie budowyzakończenie robót budowlanychzgłoszenie robót budowlanychzmiany w prawie budowlanymświadectwo charakterystyki energetycznej